Wszystkie »

  • Wpisów:31
  • Średnio co: 99 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 06:55
  • Licznik odwiedzin:5 826 / 3195 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Film z przepięknymi kartkami #scrapbooking owymi, aż dziwne, że komuś chce się coś takiego robić. Mi by się nie chciało...
https://www.facebook.com/kartkiokolicznosciowe
 

 
Pośmiejmy się razem: Najlepsi agenci w BHP - wydanie z sierpnia 2014
 

 
Postanowiliśmy opisać szczegółowo naszą ofertę z zakresu BHP dla każdej z miejscowości, w których działamy. Na pierwszy ogień poszedł Ozimek:
http://www.pwljm.pl/bhp-ozimek/
 

 
Kiedyś była taka obrzydliwa reklama w radio: "Nazywam się Jeanette Kalyta ... (ocenzurowano)... i na to pomoże Ci laktacyd"
Nie było by nic złego, gdyby ta reklama była skierowana do kobiet na przykład w gazecie dla kobiet. Ale wywód o wonnej kuciapie zasuwał w radio o szerokim kręgu odbiorców, dodatkowo w porze śniadania. Po prostu gratulacje dla agencji reklamowej, za półdebilizm (nawet nie są w stanie zasłużyć na 100% debilstwo). I dzisiaj rano w samochodzie, właśnie jak miałem się zabrać za śniadanie, znowu słyszę o tym pieprzonym laktacydzie!
Jeśli już musi to być reklama w mediach, gdzie wszyscy, łącznie z mężczyznami i dziećmi muszą ją odbierać, to przecież można podać to w bardziej strawnej treści (że nie wspomnę całkiem zabawnej reklamy środka na hemoroidy w TV). Ale co zrobić, jak reklamę układają debile, chyba że celem tej reklamy jest wywołać odruch wymiotny u odbiorców, wtedy reklama taka byłaby mistrzostwem.
 

 
Do południa czytałem sobie w wyrku i już samo to było na prawdę miłe, bo od dawna nie miałem okazji się tak poobijać. Potem skoczyłem do kina na "autor widmo", na serio, polecam Wam wszystkim.
Aha, jeszcze zaliczyłem jedzonko u chińczyka, do teraz zionę ogniem Takie niedziele to ja mogę mieć codziennie
 

 
Kilka godzin nad Academ po to, żeby narysować aparat Vicata do pracy dyplomowej...
Wygląda on tak:
 

 
Właśnie wpuściłem psa, wpuszczając go, poczułem ten specyficzny zapach - zapach zimy. Podobno zapachy są najlepszym wyzwalaczem wspomnień... No i mnie przypomniało się, jak to 13 lat temu przesiadywałem - także w zimie - z moim kumplem w mojej wiosce w barze "u Kotali". Naraz powróciła cała niepowtarzalna atmosfera tego "baru" (w cudzysłowie, bo był to tylko barak, w którym piło się piwo), tandetne lampki choinkowe, wiszące tam cały rok, pani Kotalowa za barem i powietrze tak gęste od dymu tytoniowego, że ledwo dało się oddychać. I po wyjściu, ten wspaniały zapach zimy... To chyba jedyna rzecz, którą wręcz uwielbiam w zimie.
Szkoda, że już nie mam kontaktu z tamtymi ludźmi...
 

 
Narzekałem poprzednio, że do szczęścia brakuje mi tylko mejla z informacją o otrzymaniu prowizji. No i jest, a zatem pełnia szczęścia.Tylko ten pieprzony BGŻ (http://bankowadzungla.blogpi.pl/czytaj/1278/BGZ--bankozaurus-pelna-geba) mnie doprowadza do szału...
 

 
I nawet nie zauważyłem, jak od ubiegłego czwartku minął prawie tydzień. Póki co sprawy się kręcą, w pracy spoko, roboty dużo, kasy jeszcze więcej,zaplecze z każdym dniem większe, tylko programy partnerskie jakoś nie wysyłają mi mejli...
 

 
Na szczęście jutro piątek...
Co to był za tydzień, już mi się nawet myśleć nie chce, a tymczasem na weekend mam tyle roboty, że już mam dość... Ech...
 

 
Stare, ale strasznie to lubię.
Najpierw coś light:
i:
Trochę szybsze:

Czy dzisiaj już nikt nie robi takiej muzy?
 

 
Coś jest nie teges w powietrzu, bo położyłem się 3 h temu do wyra, przewracałem się z boku na bok w półśnie i w końcu wyszedłem jeszcze bardziej zmęczony niż się kładłem. Jakieś to dziwne, zazwyczaj tylko rano wstawałem bardziej zmęczony niż się kładłem, może zielona herbata pomoże...
Na szczęście chociaż dostałem miłego mejla (wysłanego przez bota programu partnerskiego), który informował o kolejnej prowizji. To jest to, co tygrysy lubią najbardziej.
 

 
Dostałem dzisiaj takiego mejla, jak w załączniku. Upadające monetto pragnie mnie, pożyczkodawcę poinformować, że moi pożyczkobiorcy - oszuści mogą bezpośrednio spłacać pożyczki na mój rachunek bankowy. Przekleństwa mi się tylko cisną na usta...
 

 
Jeszcze w tym całym wisielczym humorze jeden wpis, o promyku nadziei, dostałem takiego mejla:
 

 
Alkohol ma dobre, ale też złe strony...
Tak śpiewał Andrzej Grabowski, ten co grał Ferdusia Kiepskiego.

Jak to się ma do mnie?
Po wczorajszej balandze dzisiaj obowiązkowy kac - fizyczny i moralny. I właśnie w takim podłym nastroju dopadają mnie podłe myśli. Między innymi podsumowania ilości snu w ubiegłym tygodniu (coś koło 25 godzin ). Dochodzę do wniosku, że chyba żyję w jakiejś pokręconej i samonakręcającej sie pętli: praca, praca, praca, a potem jeszcze więcej pracy i więcej i więcej. Na zmęczenie nie pomagają mi już żadne kilkudniowe urlopy, spędzane w łóżku i na spacerach.
I jeszcze do zmęczenia dzisiaj dochodzi ten sp***dolony humor. Kończę, bo mam jeszcze do zrobienia 90 km autem, żeby jutro stawić się w pracy...
 

 
K**wa m*ć...
w ogóle to jestem ostro naje**ny, bo mój tata ma dzisiaj urodziny. Tego posta to piszę z jednym okiem przymkniętym, bo ledwo widzę w ogóle na oczy. Muszę Wam zdradzić pewien sekret: jestem dzisiaj tak bardzo najebany, bo piłem za mojego tatę, a to jest na prawdę zejebisty gość, za niego warto wypić nawet i 2 litry gorzały. i huj!!
  • awatar Gość: lesz ku rwa ne ruszaj sie,jutro bedzie lepiej :)))
  • awatar Gość: lepiej nie pij wcale,tata i tak bedzie zyl 100 lat jak taki swietny.wiec zyj nam 100 lat i usmiech miej na twarzy i huj :)))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dopadła mnie policja skarbowa, przesłuchują, przesłuchują, ogólnie jakiś sztywny krawaciarz prawi mi, jak bardzo mnie zgnoją za przekręty podatkowe, że nie muszę mówić, że jestem czysty, oni i tak swoje wiedzą. Wreszcie się to kończy.
Jakiś czas później:
Idę przez cmentarz w kondukcie pogrzebowym, zima, wszyscy ubrani na czarno, wszyscy z wilgotnymi oczami. Rozglądam się, kogo brakuje. Z przerażeniem stwierdzam, że wśród żałobników nie ma mojego taty...
dryyyyyyyyn dryyyyyyyyn
budzik. 5.30. Kochana nokia.
K**wa jakie szczęście, że to był tylko sen. K**wa, k**wa, muszę sobie poprzeklinać, żeby mi się humor poprawił po takich po***anych snach. Czasami nienawidzę spać. Nienawidzę śnić takich chorych snów...
 

 
No i po wszystkim, tydzień zakończony, jutro jeszcze zrobię tylko dwa szkolenia, z czego jedno w...
Sex - shopie
Ciekawe, czy ładną panią będę szkolił hrhr
  • awatar theredel: a zapomniałem o tym wpisie, dla ciekawych - pani z sex shopu była ładna :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczoraj kolejne inwestycje na kokosie Dzisiaj wpisik o inwestowaniu w pozyczki na blogu: Jak NIE inwestować na finansowo.pl - parcie na kasę. http://blogi.ifin24.pl/leszek-maruszczyk/2010/01/08/jak-nie-inwestowac-na-finansowo-pl-parcie-na-kase/
 

 
To tylko krok, by granicę przekroczyć, spuścić wzrok, nie patrzeć w oczy, przeszłość oddzielić grubą kreska, może zdążę ułożyć jeszcze wszystko przed śmiercią, to tylko krok by pomyśleć i się cofnąć, zatrzymać w gardle słowo, które może kogoś dotknąć, czasem nie wolno odpuścić i stanąć z boku, bo w życiu są sprawy dużo ważniejsze niż spokój... - Eldo "Granice", debeściarskie
  • awatar theredel: :) ja co prawda od HH wolę BM, ale Eldo zacne śpiewki intonuje: )
  • awatar Gość: Lubie utwory Eldo. <;
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tytuł lekko bez sensu, ale za to do rymu
Sytuacja, jakie zdarzają się w necie. Kilka godzin siedziałem nad spreparowaniem artykułu do precla, dla wtajemniczonych - wiecie na czym to polega, w specjalnych nawiasach {$pisze się|wpisuje się} {słowa bliskoznaczne|synonimy}, a że zagnieżdżałem jedne nawiasy z synonimami w innych i modulowałem znaczenie różnych zdań, zeszło mi lekko ze 4 godziny. I całe to spuszczanie się poszło na marne. Po kliknięciu "zapisz" okazało się, że serwis mnie wylogował bez odświeżania strony, przez co cała praca poszła w H*J... Całe szczęście, że jest na świecie piwo i mój kochany piesio - łakomczuch, oba czynniki odstresowujące, bo myślałem, że zabije laptopa. Zresztą jak trzasnąłem pokrywą, to zdawało się, że lap poległ, na szczęście wyjęcie baterii przywróciło popieprzony wynalazek do życia i mogę pisać na pingerze
 

 
net mnie przeraża, znowu zarobek w skali roku powyżej 100% z zainwestowanych pieniędzy. Bez neta "to se ne da pańe Havranek"
 

 
Mieszarka tekstu jest strasznym narzędziem